KTO NAS NAUCZY KOCHAĆ?

W rozważaniach o miłości staraliśmy się zwrócić uwagę na wiele aspektów tej złożonej więzi uczuciowej zachodzącej między dwojgiem ludzi. Mówiliśmy o jej randze i znaczeniu w życiu każdego człowieka, o jej istotnym wpływie na los i rozwój ludzkiej osobowości, o jej bogactwie przeżyć, metamorfozach, trwaniu lub przemijaniu, Zastanawialiśmy się, jak miłość przyczynia się, do sukcesu związku dwojga ludzi, jak ją rozwijać,’pielęgnować i ochraniać, jak wreszcie rozwiązywać konflik-. ty i napięcia przeszkadzające tworzącemu się uczuciu. Na zakończenie warto się jeszcze zastanowić, w ezyjej gestii właściwie znajduje się to tak istot- ‚ ne dla człowieka nauczanie: jak żyć i kochać, aby się tego uczucia nie wstydzić, aby „rosnąć” przez miłość? Obecnie wiele się mówi o potrzebie przysposabiania młodzieży do życia małżeńskiego i rodzinnego, przygotowania jej do dojrzałej miłości i dorosłego życia. Niektórzy uważają nawet, że dalece przesądną jest ta ogólnospołeczna. troska o małżeńsko-ro- dzinną, a często i „sercową” edukację młodych ludzi. Twierdzą na przykład, że samej miłości nie można przecież zastąpić nawet najrozleglejszą wiedzą o tym uczuciu. Prawda to niewątpliwa, chwytliwa i godna poklasku — przynajmniej na pierwszy rzut oka. Podobnie zresztą jak ludowe przysłowie:* pieniądze szczęścia nie dają. Nie chcę być drobnomieszczański, ale niestety praktyka życia pozbawia te powiedzenia znacznej głębi ich filozo
ficznej prawdy. Wiedza o miłości i świecie ucżuć pozwała człowiekowi mądrze pielęgnować, rozwijać futrwalać swoje uczucia, zaś rozsądne dysponowanie środkami finansowymi nie przekreśla szczęścia, ale pozwala je „umacniać” również ekonomicznie, co ma przecież swoje znaczenie nawet dla najbardziej kochających się ludzi. Myślę więc, że nie w tym rzecz, aby wyrzec się posiadania wypracowanego „bogactwa”, ale mądrze nim dysponować, wspierać-działania życiowe służące ludzkiej pomyślności.

Praktyka życia dowodzi

Właśnie takie zakoń-, czenia są bardzo, częste. Po trudnym okresie rozstania, w którego przetrwaniu i dojściu do równowagi _ psychicznej wyraźnie pomaga człowiekowi nie tylko wola i rozum, ale także codzienna praca, zainteresowania i pasje, a wreszcie życzliwość i delikat-
ność otoczenia — zjawia się człowiek, którego zaczynamy kochać. I to nie jest bajka. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie w bliższej i dalszej rodzinie, wśród znajomych b przyjaciół, aby się przekonać, że Wielu z ludzi, którzy „przeżyli” rozstanie — są dzisiaj szczęśliwi w nowych związkach. Rozstanie bowiem, choć trudne i bolesne, wzbogaciło ich osobowość, rozwinęło ich dojrzałość, w sensie rozumienia istoty udanego związku, ukierunkowało na lepszy wybór osoby partnera w przyszłości. Fakty nie mówią same za siebie, a dopiero ich odpowiednie kojarzenie., Ci ludzie zrozumieli to, potrafili z goryczy rozstania wyciągnąć wnioski na dalsze życie. W zasadzie większość problemów życiowych lu- ęlzie starają się rozwiązywać sami, korzystając z „własnych doświadczeń życiowych”, na które składa się suma: doświadczeń własnych, obserwacji losów osób bliskich i znajomych, przekonań wyniesionych ze szkoły czy studiów, filmów, literatury lub prasy codziennej . W trudniejszych przypadkach zwierzają się bliskim znajomym, szukają wsparcia u przyjaciół, rzadziej u członków rodziny. W kwestiach zawodowych ludzie mają już nawyk korzystania z fachowego poradnictwa, natomiast uciekanie się doń w sprawach uczuciowych, małżeńskich i rodzinnych zaczyna się/dopiero upowszechniać.

Błędy uczq .

Stwierdziliśmy już, że każde rozstanie dwojga ludzi jest w większym lub mniejszym stopniu niepowodzeniem i cierpieniem. Sądzić można, że tragedia rozstania (szczególnie tego nagłego) byłaby o wiele mniej bolesna, gdyby tak często ludzie hie budowali sensu i celu swojego życia, opierając się wyłącznie na partnerze. Jeżeli bowiem partner (miłość do niego) stanowi wyłączną podstawę czyjejś egzystencji, to wówczas o wiele łatwiej o dramat, ból i depresję — w przypadku jego odejścia. Stany te szczególnie pogłębia silna w tym okresie wyobraźnia człowieka, ukazująca w niezmiernie, czarnej i pesymistycznej perspektywie jego dalsze życie. O tragicznych często skutkach postępowania „pozostawionych” ludzi wcześniej już mówiliśmy. Cóż można radzić pozostawionemu współmałżonkowi lub partnerowi? „W momencie, gdy po wielu latach małżeństwa znowu zostajemy sami, popełniamy błąd, ulegając kilku następującym złudzeniom:
wydaje się nam, że już nigdy nie potrafimy zawrzeć nowego małżeństwś. jesteśmy przekonani o tym, że nigdy nie zapomnimy o człowieku, który nas opuścił,
boimy się samotności.

Rozchodzący się partnerzy

Forma ludzkich rozstań, rozwiązywania wspólnych dotychczas związków i układów jest sprawą wcale niebagatelną, wymagającą wysokiej kultury rozchodzących się partnerów, jak również ich zdolności do kompromisów, nawet w tym trudnym i najczęściej bolesnym momencie. Ludzie zbyt często bowiem i zupełnie niepotrzebnie ranią swoje uczucia jeszcze podczas sprawy rozwodowej, której wynik praktycznie i tak już przesądziło ich nieudane pożycie. Warto pamiętać, że rozstanie dwojga ludzi wyraża najgłębszą prawdę o człowieku i jego postawach i wartościach. Prezentowane wówczas zachowania ujawniają nie tylko uczucia wobec opuszczanego partnera, ale i decydujące motywy życiowe i dokonywane wybory. Dlatego częściej nie tyle fakt rozstania, co poznanie prawdy o partnerze bywa tak dramatycznie bolesne *. W przypadku, gdy rozstanie dotyczy małżeństwa bezdzietnego, jest to jedynie sprawa dwojga osób,, które- najczęściej traktują rozwód jako okresową życiową porażkę i zakładają wcześniej lub później nowe rodziny, wzbogaceni o doświadczenia nieudanych dni z pierwszego małżeństwa. Statystyka potwierdza, że
główną i najważniejszą przyczyną rozpadania się małżeństwa jest… małżeństwo. Sytuacja bardziej się komplikuje, gdy do rozstania dochodzi w małżeństwie posiadającym dzieci. Właśnie one najczęściej, niezależnie od powodów, które skłoniły rodziców do rozwodu, płacą najwyższą cenę. Odejście matki lub ojca powoduje u dzieci często wyraźne zachwianie równowagi uczuciowej, psychicznej, szoki, apatie, histerie itp. Dlatego też rodzice powinni pamiętać, że jeżeli decydują się na rozstanie, niedo^ puszczalne jest w żadnym wypadku przenoszenie własnych konfliktów, napięć i stresów na dzieci. Najczęściej przecież dzieci w dalszym ciągu kochają rozstających się matkę i ojca. Nie należy ich dodatkowo ranić.

Postępowanie partnerów

Przedstawiłem tak obszernie reakcje ludzkie w obliczu niespodziewanego zerwania związku uczuciowego, ponieważ wiele z nich, choć w mniejszym zakresie i o słabszym natężeniu emocjonalnym, charakteryzuje również postępowanie partnerów*przy innych rodzajach rozstań dwojga ludzi. Nie wszystkie są bowiem tak bolesne, jak opisane powyżej,, a cierpienie i uczuciowe rozdarcie człowieka głównie zależy od faktu, kiedy do tego rozstania doszło i w jakich okolicznościach. Im większa była więź uczuciowa, erotyczna, seksualna i czasowa — tym większe cierpienie towarzyszy na ogół rozstaniu. Różne są rozstania ludzkie i różne ich formy. Niektóre z nich są koniecznością, kiedy mężczyzna i kobieta przyjmują rozwód (lub inną formę rozwiązania związku) z uczuciem ulgi, gdyż dostatecznie się przekonali we wspólnym pożyciu, że jest to jedyne sensowne rozwiązanie. Przebiega ono wówczas w sposób spokojny i pozbawiony dodatkowych komplikacji. Inne rozstania są niejako „awizowane” dużo wcześniej, przez różnorodne sygnały i zapowiedzi (kryzysy, konflikty), które współpartnerzy mogli lekceważyć, ale przyczyniały się one wyraźnie do obniżenia temperatury ich uczuć. Spotykamy też rozstania agresywne, kiedy obciąża się partnera winą za powstałą sytuację, a samemu przyjmuje się postawę altruisty, który doszedł do granic wytrzymałości. Najczęściej te zachowania agresywne ukrywają poczucie winy. Bywają rów-
nież rozstania zupełnie odwrotne — „dżentelmeńskie”, kiedy obie strony zachowując dla siebie szacunek, wspólnie uznają, że jest to jedyne, choć bolesne rozwiązanie. Z praktyki sądownictwa wynika, że istnieją także rozstania wręcz „aktorskie” dwojga ludzi, którzy pragnąc doprowadzić do zerwania związku, prezentują wysokiej klasy umiejętności z dziedziny erudycji i aktorstwa, lecz nie zawsze prawdziwe fakty.

Rozstania

Powróćmy teraz do problemów rozstań ludzkich i zerwanych związków^ które niezależnie od swoich powodów dostarczają ludziom wiele cierpienia i bólu, stają się często początkiem niepotrzebnych tragedii osobistych i rodzinnych. Różne są formy tych rozstań i zależności od przyczyn je powodujących, różne też stany i natężenia emocjonalnych przeżyć.
Do najbardziej bolesnych należą chyba rozstania nagłe, zaskakujące, kiedy utrata partnera następuje zupełnie niespodziewanie, na przykład śmierć, gwałtowne zerwanie układu partnerskiego („porzucenie”) — kiedy utrata drugiego człowieka następuje w momencie największego zaangażowania osoby porzuconej. Te rozstania są najtrudniejsze i często pozostawiają bolesny ślad na zawsze. W jednej chwili zmieniają przecież wszystko w dotychczasowym życiu. Ten rodzaj uczuciowych doświadczeń określa się często mianem miłości tragicznej. Takiej też terminologii używa K. Imieliń- ski , który przedstawia reakcje ludzi w przypadku miłości tragicznej (nagłego rozstania). Oto niektóre przykłady tych reakcji: Reakcje depresyjne, wyrażające się przygnębieniem, apatią, zniechęceniem do życia, mogącym w niektórych przypadkach doprowadzić aż do prób samobójstwa. Cierpienia z powodu nagłej utraty kogoś kochanego mogą być tak silne, że osoba przeżywająca je nie wyobraża sobie dalszego życia. Reakcje represyjne pojawiają się niezależnie od wieku i utrzymują się czasem nawet kilka lat. Zawsze też ludzi dotkniętych nimi gnębi przeświadczenie, że nigdy w życiu już nie potrafią kogoś obdarzyć miłością i że bezpowrotnie minęła jedyna szansa na ułożenie sobie szczęśliwego życia; Urazy uczuciowe, wywołujące negatywne nastawienie do uczucia miłości erotycznej jako źródła cierpienia, utrudniające powtórne pojawienie się tego uczucia oraz powodujące zmniejszenie jego natężenia. Bywa, że zarówno lęk, jak i specyficzne zmiany zachodzące w zdolności do miłości erotycznej, pod wpływem urazu uczuciowego, rzeczywiście uniemożliwiają pokochanie innego człowieka namiętną miłością erotyczną; Ucieczka od rzeczywistości oraz próby stłumienia bólu i cierpienia przez nadużywanie alkoholu lub narkotyków, przez wyłączenie się z aktywności społecznej, a nawet, odizolowanie od społeczeństwa i bliskich. Niektórzy próbują ukoić ból przez rozpasanie seksualne. Kierują nimi motywy jak gdyby zemsty nad partnerem (w przypadkach zawiedzionej lub nieodwzajemnionej miłości) lub tendencja do „pocieszania” się zastępczego z innym człowiekiem; Mobilizacja do pracy twórczej. U niektórych ludzi klęska własnych uczuć stanowi bodziec do pracy twórczej. Na dnie tego często leży tendencja zostania „kimś” znacznym i sławnym, aby zaimponować i wzbudzić żal obiektu miłości. Poza tym w mniejszym lub większym stopniu kryje się za taką działalnością nadzieja, że obiekt miłości zmieni zdanie i będzie się starał o nasze uczucia. Wpływ niespełnionej miłości (jak już wspominaliśmy) na wzmożenie twórczości szczególnie uwidacznia się w literaturze, zwłaszcza poezji; Wyzwolenie się u człowieka agresji, pod której  wpływem może dochodzić*do dokonania różnorodnych przestępstw, a nawet zbrodni na osobie sprawcy cierpienia lub na innym człowieku, którego uważa się za przyczynę własnego nieszczęścia. Historia miłości tragicznej dość często przeplata się z przestępstwem i zbrodnią.

Realizacja fantazji

Miłość nieodwzajemniona może być realizacją fantazji i życzeń, kiedy aktualny związek nie zaspokaja różnych potrzeb. Inna wówczas osoba staje się dopełhieniem brakujących zalet, jest darzona miłością platoniczną, marzycielską. Podświadomie jednak wybiera się taki obiekt miłości, aby niemożliwe było jej spełnienie; Miłość nieodwzajemniona przynosi więc różne konsekwencje w życiu człowieka, «w zależności od motywów jej powstawania. Często pozbawia go radości życia i utrwala stany przygnębienia i pustki wewnętrznej, ale może też prowadzić do konsekwencji zdrowotnych (nerwice, choroby psychosomatyczne),, a nawet stanów agresji w stosunku do obiektu miłości lub siebie samego. Szerzej do reakcji człowieka na miłość nieszczęśliwą jeszcze powrócimy. Trudno jest tu radzić i dawać receptę na postępowanie „dotkniętemu” tą miłością. Każda- osobowość i sytuacja jest tu przecież inna. Z doświadczeń wiadomo, że nieodwzajemniona miłość wymaga własnego się z nią zmagania, a wszelka pomoc z zewnątrz może polegać tylko na okazaniu życzliwości i delikatności. Pomaga ,tu głównie, tak jak i we wszystkich przeżyciach uczuciowych, poznanie siebie samego, prześledzenie sytuacji, która doprowadziła do takiego stanu emocjonalnego. Często świadomość, dlaczego tak się stało, przynosi ulgę. Nie warto jednak, wobec braku perspektyw spełnienia miłości, uciekać w świat fantazji i marzeń, a także liczyć na łaskawy uśmiech losu, że wymarzony ideał obdarzy nas w końcu wzajemnością. Choć kto wie, w życiu bywają i takie przypadki. Lecz niestety — bardzo rzadko.

Miłość nieodwzajemniona

Zacznijmy od problemu złego „ulokowania” swych uczuć, już na samym początku miłosnych doświadczeń (a często i w trakcie), mianowicie od spraw i kłopotów nieszczęśliwej miłości, tzw. miłości nieodwzajemnionej, która staje się dramatem nie spełnionych pragnień i potrzeb wiólu nam współczesnych. Miłość bez wzajemności wiąże się z poczuciem bezsilności człowieka, odczuciem „jakby się biło w mur nie do skruszenia”. Inne trudności miłosne, jak na przykład konflikty, rozczarowania, zaburzenia seksualne, trudności we wzajemnym przystosowaniu się partnerów — mają przynajmniej szansę poprawy, miają też najczęściej swą dobrą przeszłość, do której można.się odwołać. Wiemy także, że pomyślna przyszłość jest przecież potencjalnie możliwa do osiągnięcia przez partnerów. Inaczej jest z miłością nieodwzajemnioną, w której brak wspomnień. Nie ma też żadnych perspektyw, a teraźniejszość jest dla człowieka pełna cierpienia, bólu i zwątpienia w sens życia. Doświadczenia poradni przedmałżeńskich i statystyki wskazują, że miłość ta jest nie tylko rekwizytem z okresu romantyzmu, ale i współcześnie skłania ludzi do targnięcia się na własne życie. Miłość nieodwzajemniona może dotyczyć osoby, która zna kierowane do siebie uczucia, nie potrafi jednak ich odwzajemnić. Może ona być również adresowana do osób jej nieświadomych. Trudno tutaj określić, co jest większym cierpieniem dla człowieka: świadomość, że ukochana osoba wie, czy nie wie o miłości do niej. W obu przypadkach nieszczęśliwa miłość staje się tragedią dla człowieka, który najczęściej samotnie musi się zmagać ze swoim losem. Najczęściej też „zbawienne rady” typu: „czas wszystko leczy”, „można znaleźć sobie kogoś innego”, „przecież to zupełnie normalny i przeciętny człowiek”, „takich jest wielu” — pogłębiają tylko dramat człowieka, którego stanu duchowego inni też nie rozumieją. Słabym pocieszeniem staje się również odwołanie się do historii, w której nieszczęśliwa miłość bywała zarzewiem i impulsem do powstania wielkich dzieł, szczególnie literackich. Stawała się także czynnikiem wiodącym do wspaniałego nieraz rozwoju osobowości człowieka,’ a więc stanowiła element pozytywny. Zostawiając jednak w spokoju doświadczenia romantycznych wieszczów, trzeba stwierdzić, że w codziennym życiu normalnych ludzi miłość ta prowadzi do skutków wprost przeciwnych — depresji, załamania psychicznego, alkoholizmu i samobójstwa.

NIE ZAWSZE WSZYSTKO SIĘ UDAJE

Nie trzeba chyba dowodzić, że normalny człowiek oczekuje w swym życiu miłości szczęśliwej i wzajemnej, dającej mu radość i spełnienie pragnień. Tylko sadyści i masochiści szukają w miłości cierpienia i bólu. Stąd też tak wiele miejsca w dotychczasowych rozważaniach poświęciliśmy na wspólne poszukiwanie dróg i metod wiodących do udanej miłości i szczęśliwego związku dwojga ludzi. Przekonaliśmy się, ile codziennego wysiłku,* umiejętności i wiedzy muszą wykazać partnerzy w swoich dążeniach do osiągnięcia trwałej więzi uczuciowej i pomyślnego współżycia.
Czy więc opanowanie tej trudnej sztuki wzajemnego postępowania, kultywowania i rozwijania uczuć oznacza, że potrafimy zupełnie wyeliminować z naszego życia niebezpieczeństwo trudności i cierpień związanych z miłością? Czy wszystko się musi już teraz udać? Niestejy, nie.
Wszystkie te działania stwarzają ludziom ogromną szansę dla rozwoju szczęśliwej i twórczej miłości, uczą przezwyciężania i rozwiązywania konfliktów międzyludzkich, przekształcania ich w kolejne szczeble rozwoju i doskonalenia osobowości partnerów, nie mogą jednak dawać absolutnej gwarancji na osiągnięcie uczuciowego sukcesu, który jest przecież bardzo indywidualną i złożoną sprawą w życiu każdego człowieka. Podobnie przecież, ani umiejętność współżycia, ani sama miłość nie staje się absolutną gwarancją trwałości małżeństwa lub innego związku. W życiu okazuje się bowiem, że nie wszystkie związki sięgają po srebrny wiek partnerów, chociaż takie były ich. początkowe życzenia, założenia, a nawet wspólne dążenia. W swoim życiu popełniamy często błędy, które nie zawsze dają się naprawić, a potem cierpimy i przeżywamy wielokroć dramatyczne sytuacje. Nie wszystkie z nich przekreślają już wspólne życie, wiele się daje naprawić, ale w części związków konieczność rozstania staje się oczywista.

Zaangażowanie wierności

W tych rozważaniach o kulturze uczuć i umiejęt- 1 ności współżycia został świadomie pominięty tak ? istotny problem, jak zagadnienie wierności w mi- \ łości i w związku dwojga ludzi. Tej dobrowolnej umowie partnerów lub współmałżonków, świado- mych wielu niebezpieczeństw i zagrożeń swojej miłości, umowie wymagającej najwyższej kultury postępowania ludzi, został wcześniej poświęcony odrębny rozdział. Powyższe uwagi jeszcze raz potwierdzają, że w dziedzinie miłości i sztuki życia, tak jak w każdej innej dziedzinie, należy korzystać z wiedzy i dorobku już wypracowanego przez ludzi. Rozsądek, wiedza i kultura nie profanują bowiem miłości i nie ograniczają wolności uczuć człowieka, jak uważają niektórzy, ale pozwalają je kontrolować, umiejętnie podsycać i pielęgnować, aby ten drugi człowiek” czuł się z nami dobrze, abyśmy sami zasłużyli sobie na jego miłość. Najprościej o tym powiedział William Faulkner: „Mówią, że miłość umiera między dwojgiem ludzi. To nieprawda, nie umiera. Opuszcza tylko człowieka. Odchodzi, gdy na nią nie zasługuje”.